poniedziałek, 31 grudnia 2012

75.

Każdy szykuje się w swoim tempie, ja już gotowa, więc pakuję wałówkę i zabieram swój dobry humor, żeby cała okolica pamiętała ten dzień. Życzę wszystkim takiej dobrej zabawy jaką my będziemy mieć. Wszystkiego dobrego w nowym roku! :)

próby poranne na sucho.

wersja ostateczna.


sobota, 29 grudnia 2012

74.

Mój organizm nie przestanie mnie zaskakiwać - po świętach jestem lżejsza o kolejne 2kg. Długie spanie sprzyja omijaniu posiłków, skutkiem czego jestem w połowie drogi do dawno już postawionego sobie celu. Mnie tam pasuje! Dołączę do tego katorgę Ewy Ch. i przerobimy tłuszcz na coś przyjemniejszego dla oka.

A teraz bolesny powrót do rzeczywistości, bo z całego tygodnia akademickiego został mi jedynie czwartek, mój ulubiony, a to oznacza 3 wejściówki i 2 sprawozdania.

piątek, 28 grudnia 2012

73.

Już niedługo będę wyglądała tak samo. Książka już mi pachnie w szafce, ale najpierw muszę skończyć te francuskie pierdółki Whartona.


środa, 26 grudnia 2012

72.

Coś czuję, że to wczorajsze karmienie kaczek wyjdzie mi bokiem, albo raczej już wychodzi. Ciepła kawa, stos tabletek i próbuję wrócić do żywych. Kolacja niespodzianka do zrobienia, więc muszę mieć siłę, noo!




Nadal nie wiem jaki skomponować strój na Sylwestra, ale mniejsza o to.

wtorek, 25 grudnia 2012

71.

Robię sobie wirtualne spacery i poznaję miasto. Pewnie nigdy nie postawię nogi na tamtejszych chodnikach, ale za takie patrzenie się przecież nie płaci. To gdzie jedziemy?

70.

Tak pięknie było wczoraj. Myślałam, że gorzej to zniesiemy, ale jesteśmy jednak silne babki. A Ona była z nami cały czas.






Może pochwalę się prezentami, ale muszę to jeszcze przemyśleć. Tymczasem uciekam na śniadanie w porze obiadowej, a potem zrzucimy wczorajsze kalorie dopasając kaczki w parku.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

69.

Na poprawę humoru po opłakiwaniu stopniałego śniegu - w tym roku bawię się w Panią Mikołajową. :)


mój mistrzowski manicure.
No i oczywiście mój ulubiony świąteczny filmik:
Święta wg Ludwiczka.

niedziela, 23 grudnia 2012

68.

Nie wydaje mi się, żeby wytrzymał do jutra, ale łudzić się można. Może w tym roku się uda?




Wesołych Świąt. :)

Jaka Wigilia/Sylwester taki cały rok. Nie wiem już, która wersja jest poprawna, więc zakładam, że obie, dlatego zróbcie wszystko, żeby te dni były wyjątkowe, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

sobota, 22 grudnia 2012

67.

Dopiero dziś ze spokojem mogę stwierdzić, że jestem gotowa na święta. Prezenty już tylko czekają, żeby trafić w odpowiednie ręce. Teraz kilka godzin w kuchni.. no, ewentualnie dwa dni.

piątek, 21 grudnia 2012

66.

W porę zadziałałam, bo blond zaczął się rozprzestrzeniać na mojej głowie, a wiadomo, że nie mogłam dopuścić do tego, żeby ją zdominował. :)

ten zapach.. :3

65.

Obejrzę tę Plotkarę, mimo takiej dawki spojlerów..
I nie będę przeżywać w żaden sposób dzisiejszej daty, bo od początku nic dla mnie nie znaczyła. :)

środa, 19 grudnia 2012

63.

To już ostatni dzień, obowiązuje mnie marne 5 stron ze skryptu, a ja zasypiam po przeczytaniu jednego zdania... Wszystko inne jest ciekawsze niż kotły warzelne!
Poza tym oczarowały mnie norweskie wzory i renifery na ubraniach. I jestem też chyba ostatnią osobą, która nie zrobiła jeszcze świątecznych zakupów.


/ Na zachowanie niektórych osób szkoda słów. Ale żeby rozmawiać to trzeba mieć z kim. :)

wtorek, 18 grudnia 2012

62.

Coś nam się pochorowało maleństwo.. a przez jej rozmiary ciężko sprawdzić przyczynę niepokojącego zachowania.


sobota, 15 grudnia 2012

61.

W tym roku bardziej się postarali jeśli chodzi o wystrój Krakowskiego Przedmieścia. :)



W takiej atmosferze łatwiej poczuć nadchodzące święta.

piątek, 14 grudnia 2012

60.

Dlaczego Orange jest tak durnym operatorem i jako jedyny musi oznaczać swoje telefony jakimiś tandetnymi naklejkami?! Już dawno miałabym to, czego szukam.. Wrr.
To jest to moje wybieranie rzeczy najtrudniej dostępnych. ;]

czwartek, 13 grudnia 2012

59.

Jak cudownie jest wrócić do domu i mieć przed sobą perspektywę błogiego lenistwa. Należy mi się, nieludzkim byłoby twierdzić, że nie. Także owijam się kocem, siadam wygodnie i ruszam do Internetowego świata okazji, w poszukiwaniu ofert zwalających z nóg.
Nic nie muszę, nigdzie się nie spieszę i niczym nie zamartwiam, pięknie. Taka mała (?!) rzecz, a cieszy.

niedziela, 9 grudnia 2012

58.

Dobra, w końcu i mnie dopadło. RMF Święta przeplata się z szeptanymi przez B. wzorami.
Sylikonowy bałwanek wypalił się zanim zdążył wprowadzić świąteczny nastrój w mieszkaniu, ale przynajmniej dzwoneczki jeszcze dzielnie walczą.
A ja odliczam, bo jeszcze tylko:
8 dni na uczelni
11 dni w Warszawie
15 dni do Wigilii.


piątek, 7 grudnia 2012

57.

Nawet śnieg da się polubić. :)
Ale lisa w centrum miasta to chyba nigdy nie widziałam, aż do dzisiaj.


5,5 roku, kukuuu. ;*

sobota, 1 grudnia 2012

55.

Niektóre problemy zdają się nas przerastać, a przecież żadne z nich nie rozwiążą się same. Potrzeba dużo siły, cierpliwości, wiary i, niestety, czasu.

piątek, 30 listopada 2012

54.

Ci ludzie są naprawdę fajni, ale trzeba opuścić mury uczelni, żeby się o tym przekonać. :)
Tymczasem zmiana planów i wylądowałam w Kaliszu.

niedziela, 25 listopada 2012

53.

Do świąt jeszcze miesiąc. Po drodze są 4 czwartki.. i żadnego powrotu do domu. A może tak dom przyjedzie do mnie, hm?

piątek, 23 listopada 2012

52.

Szukam sobie drogi ucieczki od nauki, a moje Kochanie na brak humoru, jak widać, nie może narzekać.
Dawno nie czytałam, chłonę jak gąbka.

czwartek, 22 listopada 2012

51.

Taaaak! Jest źródło mojego materialnego szczęścia! Jednak praca popłaca, a ja jak zawsze, przez niecierpliwość, wszystko przekreśliłam.
I jak ja mam się teraz skupić na laktozie?!

środa, 21 listopada 2012

50.

Ostrzegam, że każda osoba, która ma "Mój rower" za kolejny tandetny film, jest w wielkim błędzie. Prawdziwy wyciskacz łez, a z pozoru nic konkretnego. Warto iść i przekonać się jak bardzo można się pomylić oceniając z góry. Czasem trzeba odejść od swoich przyzwyczajeń, by poznać coś nowego.

Aria - Acker Bilk

Z drugiej strony, może zareagowałam, tak jak zareagowałam, bo wciąż jestem na świeżo i nadal nie mam słów na to, żeby opisać jak bardzo doskwiera mi Jej brak. I choć to nie kwestia posiadania, doceniajcie ludzi wokół siebie póki ich macie, naprawdę..

niedziela, 18 listopada 2012

49.

Wydawałoby się, że chęć ułożenia sobie życia lepiej od własnych rodziców jest przyziemną potrzebą, ale z każdym dniem zaczynam się zastanawiać, w jaki sposób się wybić skoro wciąż pozostaje się w ich cieniu, stale będąc blokowanym przez brak możliwości. Jak, do cholery, podejmować poważniejsze decyzje, rzutujące na bliższą czy dalszą przyszłość, będąc osobą niekoniecznie świadomą prawdziwego dorosłego życia, kiedy tak wiele rzeczy nie jest zależne od nas samych? Pierdolca można dostać od stania w miejscu i wiecznych wyrzeczeń.

sobota, 17 listopada 2012

48.

Świata za oknem nie widać, ptaki od rana jak oszalałe biegają po parapecie sąsiadów. Ospała atmosfera i ukochane oblicze pustej na weekend Warszawy. 


A nasze maleństwo gromadzi zapasy i chowa się w domku. Wychodzi na to, że też ma dzisiaj lenia.

Bulwa. 

piątek, 16 listopada 2012

47.


Pobawiłam się wyglądem, zobaczymy na ile i czy w ogóle się przyjmie.
Sama próbuję się odnaleźć, przecież nie można całe życie iść wg jednego schematu.

Tymczasem:
Gossip Girl, chłonę ostatnie odcinki piątego sezonu i lada moment jestem na bieżąco!

46.

Nadmiar obowiązków wszelkiego rodzaju wykluczył mnie z Internetowego świata.
Nadrabiam zaległości.

Zarządzam przerwę techniczną.

sobota, 3 listopada 2012

45.

Zapomniałam już jak to jest, kiedy serce chce rozerwać przy wyjeździe.
I znowu tak długo mnie tu nie będzie..


czwartek, 1 listopada 2012

sobota, 27 października 2012

43.

Chyba czas się zacząć przyzwyczajać, że wiosną są upały, latem jesienne deszcze, a jesienią opady śniegu.


Kochanie, masz bardzo ciepły sweterek.

piątek, 26 października 2012

42.


-1kg włosów i od razu lżej.
I nie wychodzę spod koca przez cały weekend.
Czekałam na to cały tydzień.



poniedziałek, 22 października 2012

wtorek, 16 października 2012

40.


Scena przedszkolnych fochów na porannych ćwiczeniach.
Zwierzenia zmartwionej kobiety w metrze.
Zawyżony wiek sąsiada w windzie.
I deszcz.. a skoro w Warszawie to mamy kilka dni z głowy.
 

A co mi tam.

sobota, 13 października 2012

39.


Straciłam apetyt, niknę w oczach.
I powoli zbliżam się do osiągnięcia celu.
Nie zaniedbam się już więcej.

hipsterska focia z rąsi.

czwartek, 11 października 2012

38.


Wszyscy tak się rwali na studia, w dorosłe życie, a teraz co blog, to chęć szybkiego powrotu do domu.
Skąd ja to znam?
Wiem jednak, że na drugi rok jedzie się łatwiej.
Przecież zawsze najgorsze są początki, zwłaszcza w świecie, którego się nie zna ani trochę.
Ah, powodzenia koty.


sobota, 6 października 2012

37.


W raju mojego Tygrysa.
W cieniu Marcina Prokopa.
Wśród mniejszych i większych maniaków.
Lepsze strony Warszawy :)



piątek, 5 października 2012

poniedziałek, 1 października 2012

35.


Warszawka.
To dziwne, ale chyba tęskniłam.
A stres znowu atakuje dobrze znaną mi bronią.


widoczki z 9 piętra.

piątek, 28 września 2012

34.


Żadne słowa nie wyrażą dokładnie tego, czego chciałabym Ci życzyć.
Sama wiesz.
Żyj 100 lat, a jak Ci zdrowie pozwoli to nawet i 200.






Co to znaczy być przyjacielem?
Być, na dobre i na złe.